Jonas Deichmann i lekcje z ekstremalnych wypraw rowerowych

Dwóch uśmiechniętych sportowców, jeden z nich to Jonas Deichmann, pozuje do zdjęcia po zawodach.

Autor

Przemysław Urbański

Opublikowano

21 paź 2026

Spis treści

Jedno zdjęcie z wyprawy Jonasa Deichmanna wystarczy, by zobaczyć, że nie chodzi tu o zwykłą wycieczkę rowerową. Ten niemiecki ultrakolarz i podróżnik łączy rekordowe tempo, jazdę bez pełnego zaplecza oraz wielomiesięczne przygotowania. Przyglądam się jego najważniejszym projektom, stylowi jazdy i temu, co z jego doświadczeń może realnie wykorzystać kolarz turystyczny lub gravelowy.

Najważniejsze fakty o jego kolarskich wyprawach

  • 2017 rok przyniósł przejazd przez całą Eurazję na dystansie 14 331 km w 64 dni.
  • Panamerica Solo oznaczała około 23 000 km z Alaski do Ushuai w niespełna 100 dni.
  • Cape to Cape zakończyło się przejazdem 18 000 km z Nordkappu do Kapsztadu w 72 dni.
  • W 2023 roku przejechał przez USA około 5500 km, a następnie wrócił do Nowego Jorku biegiem.
  • W 2026 roku objechał Europę, pokonując 24 000 km i 250 000 m przewyższeń w 130 dni.

Kim jest niemiecki ultrakolarz i podróżnik

Jonas Deichmann zasłynął jako sportowiec wytrzymałościowy, podróżnik i autor ekstremalnych wypraw. Choć późniejsze projekty obejmowały również bieganie, pływanie i triathlon, rower pozostaje podstawą jego największych przygód.

Nie jest typowym zawodnikiem ścigającym się na zamkniętym torze. Jego specjalnością są bardzo długie trasy, zmienne warunki i samowystarczalność. Oznacza to, że musi sam planować żywność, noclegi, naprawy, nawigację oraz reakcję na pogodę i problemy na trasie.

Właśnie dlatego jego osiągnięcia są interesujące także dla zwykłych rowerzystów. Nie chodzi wyłącznie o mocne nogi. Równie ważne okazują się logistyka, odporność psychiczna, konserwatywne gospodarowanie energią i umiejętność naprawy sprzętu.

Jonas Deichmann na rowerze w górach, podziwiający rozległą dolinę.

Najważniejsze wyprawy rowerowe Deichmanna

Jego kolarska historia rozwijała się stopniowo. Każda kolejna wyprawa zwiększała nie tylko dystans, lecz także poziom trudności, liczbę stref klimatycznych i ryzyko awarii.

Projekt Trasa Najważniejszy konkret
Eurasia Challenge Portugalia - wschodnia Rosja 14 331 km w 64 dni
Panamerica Solo Alaska - Ushuaia około 23 000 km w mniej niż 100 dni
Cape to Cape Nordkapp - Kapsztad 18 000 km w 72 dni
Trans America Twice Nowy Jork - Los Angeles około 5500 km na rowerze, później powrót biegiem
Objazd Europy Europa zgodnie z ruchem wskazówek zegara 24 000 km i 250 000 m przewyższeń w 130 dni

Eurazja jako test tempa i prostoty

W 2017 roku przejechał z portugalskiego Cabo da Roca do wschodniej części Rosji w 64 dni. Dystans 14 331 km oznaczał średnio ponad 220 km dziennie, choć rzeczywiste tempo zmieniało się zależnie od terenu, pogody i przejść granicznych.

Ta wyprawa pokazała jego charakterystyczne podejście. Zamiast budować ciężkie zaplecze, stawiał na lekki zestaw bikepackingowy, prostą logistykę i wysoką regularność. W praktyce to często bardziej skuteczna strategia niż próba nadrabiania słabszego dnia pojedynczym, bardzo mocnym etapem.

Panamerica Solo i jazda bez wsparcia

Podczas Panamerica Solo pokonał około 23 000 km z Alaski do Ushuai w niespełna 100 dni. Trasa prowadziła przez zimne obszary północy, góry, pustynie i tereny, na których dostęp do sklepu czy serwisu bywał mocno ograniczony.

Najciekawsza lekcja z tego projektu dotyczy planowania. W zapiskach z wyprawy zakładał średni cel około 230 km dziennie, ale nie traktował go jak sztywnej normy. Korzystny wiatr pozwalał zbudować zapas, który później można było wykorzystać podczas podjazdów, upału albo problemów technicznych.

Cape to Cape i granice samowystarczalności

Przejazd z Nordkappu do Kapsztadu miał około 18 000 km i zakończył się po 72 dniach. Po drodze pojawiły się między innymi trudne warunki pogodowe, problemy zdrowotne, pustynia i odcinki wymagające szczególnej ostrożności.

Ten projekt dobrze pokazuje, że rekord nie zawsze oznacza idealny przebieg wydarzeń. Gdy współtowarzysz musiał zrezygnować, Deichmann kontynuował samotnie. Dla mnie to jeden z ważniejszych elementów jego historii, bo w długiej wyprawie umiejętność zmiany planu jest równie istotna jak forma fizyczna.

Co wyróżnia jego styl jazdy

Największe wrażenie robi nie sama liczba kilometrów, lecz sposób, w jaki są pokonywane. Deichmann zwykle wybierał trasy, na których trzeba było samodzielnie rozwiązywać problemy, zamiast korzystać z gotowego zaplecza zespołu.

Długi wysiłek zamiast krótkiego zrywu

W ultrakolarstwie wygrywa nie ten, kto pojedzie najszybciej przez godzinę, lecz ten, kto potrafi utrzymać rozsądne tempo przez wiele dni. Równa praca ma większą wartość niż efektowny sprint, zwłaszcza gdy za kolejnym zakrętem czeka podjazd, upał albo brak wody.

To podejście można łatwo przenieść na polskie trasy. Podczas kilkudniowego bikepackingu lepiej zaplanować 100-150 km dziennie i zachować zapas niż ustawić ambitne 200 km, a później skracać trasę z powodu bólu kolan lub przemęczenia.

Sprzęt ma działać, a nie imponować

W jego wyprawach liczy się trwałość i możliwość szybkiej naprawy. Rower powinien być wygodny przez wiele godzin, a części eksploatacyjne muszą wytrzymać kurz, deszcz, złe drogi i duże obciążenie.

Sam zwracam szczególną uwagę na rzeczy, które początkujący często ignorują. Dobre opony, wygodne siodełko, sprawne oświetlenie i niezawodny napęd mają większe znaczenie niż redukcja masy o kilkaset gramów.

Przeczytaj również: Wymiana łańcucha w rowerze - jak zrobić to dobrze?

Samowystarczalność wymaga praktycznych umiejętności

Jazda bez samochodu technicznego oznacza konieczność radzenia sobie z przebiciem, zerwaną linką, luźnym bagażnikiem czy zużytym napędem. Nie trzeba znać całej mechaniki rowerowej, ale przed długą trasą dobrze umieć wykonać podstawowe naprawy.

W przypadku wyprawy liczącej tysiące kilometrów regularna kontrola napędu nie jest przesadą. Przygotowując rower, sprawdziłbym również [wymianę łańcucha w rowerze](https://bikepro.pl/wymiana-lancucha-w-rowerze-jak-zrobic-to-dobrze), bo zużyty łańcuch przyspiesza zużywanie kasety i może zwiększyć koszt całego serwisu.

Czego jego wyprawy uczą zwykłego kolarza

Nie każdy chce przejechać Eurazję ani objechać Europę. Mimo to z jego doświadczeń można wyciągnąć kilka bardzo praktycznych wniosków, które sprawdzają się podczas weekendowego brevetu, wyprawy gravelowej i rodzinnego bikepackingu.

  • Planuj margines na pogodę, awarie i wolniejszy dzień.
  • Testuj sprzęt wcześniej, a nie dzień przed wyjazdem.
  • Jedz regularnie, zanim pojawi się silny głód.
  • Dbaj o sen, ponieważ brak regeneracji szybko odbiera moc.
  • Rozdzielaj trudności, zamiast walczyć jednocześnie z ciężkim bagażem, zbyt długą trasą i niepewną nawigacją.

Najczęstszy błąd polega na kopiowaniu samego dystansu bez kopiowania przygotowania. Jeśli ktoś jeździ zwykle 40 km, nagłe zaplanowanie 200 km dziennie nie jest inspiracją, lecz prośbą o przeciążenie. Lepiej zwiększać objętość stopniowo, na przykład o 10-20 procent tygodniowo, obserwując reakcję organizmu.

Ważna jest też różnica między jazdą sportową a podróżniczą. Rekordzista może ograniczać postoje i spać bardzo krótko, ale podczas urlopowej wyprawy większy komfort, zwiedzanie i bezpieczeństwo często są ważniejsze niż średnia prędkość.

Dlaczego 120 triathlonów nadal ma wiele wspólnego z kolarstwem

W 2024 roku Deichmann ukończył 120 długich triathlonów w 120 kolejnych dniach. Każdy dzień obejmował około 3,8 km pływania, 180 km jazdy na rowerze i 42 km biegu.

Łącznie sama część kolarska dała około 21 600 km. To nie był klasyczny wyścig etapowy, ale wielki test powtarzalności. Rower stał się środkową częścią codziennego wysiłku, łączącą pływanie z maratonem.

Dla kolarza najważniejszy wniosek jest prosty. Forma nie polega wyłącznie na jednym mocnym treningu. Przy długich wyzwaniach liczą się regeneracja, odżywianie, kontrola intensywności i odporność na monotonię.

Co warto zapamiętać z jego podejścia do wielkich tras

Największą wartością historii Deichmanna nie jest sama lista rekordów. To przykład pokazujący, że ekstremalna wyprawa składa się z setek zwykłych decyzji dotyczących tempa, jedzenia, odpoczynku, trasy i napraw.

Jeśli planuję własną długą trasę, nie kopiuję jego kilometrów. Kopiuję raczej sposób myślenia, czyli realny plan, sprawdzony sprzęt i zapas na nieprzewidziane sytuacje. Właśnie to odróżnia ambitną przygodę od chaotycznej próby przetrwania.

Deichmann pokazuje też, że rower może być czymś więcej niż środkiem transportu. Może stać się narzędziem poznawania świata, sprawdzianem charakteru i bardzo konkretną lekcją odpowiedzialności za własne przygotowanie.

FAQ - Najczęstsze pytania

Przejechał między innymi 14 331 km przez Eurazję w 64 dni, około 23 000 km z Alaski do Ushuai w niespełna 100 dni oraz 18 000 km z Nordkappu do Kapsztadu w 72 dni. Podczas objazdu Europy pokonał 24 000 km i 250 000 m przewyższeń w 130 dni.

Stawia na równe tempo, samowystarczalność i lekkie wyposażenie zamiast krótkich, bardzo mocnych zrywów. Sam planuje jedzenie, noclegi, naprawy i nawigację, a zapas energii wykorzystuje podczas podjazdów, upału lub problemów technicznych.

Najważniejsze są trwałe i wygodne elementy, takie jak dobre opony, siodełko, oświetlenie oraz niezawodny napęd. Warto wcześniej przetestować cały sprzęt, nauczyć się podstawowych napraw i sprawdzić stan łańcucha, ponieważ jego zużycie przyspiesza zużywanie kasety.

Przede wszystkim warto planować margines na pogodę, awarie i wolniejszy dzień, regularnie jeść oraz dbać o sen. Dystans należy zwiększać stopniowo, przykładowo o 10-20 procent tygodniowo, zamiast od razu kopiować ekstremalne etapy liczące około 200 km.

W 2024 roku ukończył 120 długich triathlonów w 120 kolejnych dniach. Każdego dnia przejeżdżał około 180 km na rowerze, co dało łącznie około 21 600 km, a kluczowe były powtarzalność, regeneracja i kontrola intensywności.

Oceń artykuł

Ocena: 0.00 Liczba głosów: 0

Tagi:

bikepacking wyprawy rowerowe triathlon ultrakolarstwo samowystarczalność

Udostępnij artykuł

Przemysław Urbański

Przemysław Urbański

Nazywam się Przemysław Urbański i od 14 lat zajmuję się tematyką serwisu, turystyki oraz sportu rowerowego. Moja przygoda z rowerami zaczęła się w dzieciństwie, kiedy to odkryłem radość z jazdy na dwóch kółkach. Z czasem moja pasja przerodziła się w zawodowe zainteresowanie, które pozwoliło mi zgłębić różnorodne aspekty tej dziedziny. Piszę o wszystkim, co związane z rowerami – od technicznych porad dotyczących konserwacji sprzętu, przez relacje z tras rowerowych, po najnowsze trendy w sportach rowerowych. W swojej pracy stawiam na rzetelność i przejrzystość. Zawsze dokładam starań, aby moje teksty były dobrze zbadane, a informacje aktualne i zrozumiałe dla każdego czytelnika. Lubię dzielić się wiedzą, uprościć skomplikowane tematy i pokazać, jak wiele radości i korzyści może przynieść aktywne spędzanie czasu na rowerze.

Napisz komentarz